Wczytuję...

LEGIA ENERGY DRINK!

Przedstawiamy Wam naszego nowego partnera – dystrybutora energetyków LFC! Sprawdź szczegóły współpracy.

ZMIANY NA FACEBOOKU!

Na facebooku doszło do dużych zmian. Jedną z ich konsekwencji może być to, że przestaniecie widzieć nasze posty. Sprawdźcie jak się do tego przygotować, aby być z LIGĄ FANÓW na bieżąco!…

LIGA FANÓW TV - POWIADOMIENIA…

Masz Telefon, Tablet i aktywne konto Google ? Sprawdź jak łatwo skonfigurować powiadomienia dla materiałów Video z kanału Liga Fanów TV.

ZGŁOSZENIE INDYWIDUALNE

Nie masz zespołu? Chciałbyś zagrać w Lidze Fanów? Uwielbiasz piłkę nożną? Wychodzimy naprzeciw waszym oczekiwaniom i proponujemy komfortowe rozwiązanie!

LEGIA ENERGY DRINK!
ZMIANY NA FACEBOOKU!
LIGA FANÓW TV - POWIADOMIENIA NA YOUTUBE
ZGŁOSZENIE INDYWIDUALNE

EAST WIND, SPARTA, SCORPIONS W ZŁOCIE!

12
Cze

Jeszcze niedawno elektryzowaliśmy się pierwszymi kolejkami na wiosnę, a dziś zapraszamy na ostatnią część podsumowania najciekawszych wydarzeń ze wszystkich poziomów zaawansowania z ostatniej kolejki. Sporo emocji, kluczowe rozstrzygnięcia i walka o bezcenne punkty - to wszystko towarzyszyło nam na finiszu rozgrywek! Zapraszamy!

EAST WIND, SPARTA, SCORPIONS W ZŁOCIE!

 

ZALEGŁE SPOTKANIA

Mecz EAST WINDU i MOCNO WOLI to było niewątpliwie szlagierowe starcie, na które przyszło wielu kibiców, wszakże obie te ekipy zdominowały zaplecze ekstraklasy i ich bezpośredni pojedynek miał rozstrzygnąć kto będzie mistrzem. Początek to gol gospodarzy na który dość szybko odpowiadają goście. Chwilę później mamy dwie bramki Damiana Patoki. Przy jednej, z rzutu wolnego nie popisał się bramkarz Woli, mamy 3:1 i taki reultat utrzymał się do przerwy. Po przerwie Wola zaatakowała śmielej, wszakże wynik nie był dla niej korzystny, co dawało okazje do kontr gospodarzy. W 40 minucie mamy wynik 5:4 i wydaje się, że wszystko się tu jeszcze może zdarzyć. Końcówka należy jednak do faworytów. Błędy w obronie i brak powrotu powodują, że Mocno Wola przegrywa pierwszy raz w tej rundzie i zajmuje drugą lokatę w tabeli. Niestety, aby walczyć w ekstraklasie w przyszłym sezonie trzeba porządnie wzmocnić skład. East Wind wydaje się ekipą gotową do walki w elicie, ale na razie czas na świętowanie.

Białowieska, aby utrzymać się w lidze, musiała zdobyć punkty w meczu z Anonimowymi. Gracze Maćka Miękiny z kolei walczyli o trzecią lokatę, medale i awans do ekstraklasy. Początek nerwowy z obu stron, widać było że obie ekipy grają o wysoką stawkę, co powodowało trochę asekuracyjną grę. Nikt nie chciał popełnić błędu, dlatego do przerwy bramek nie oglądaliśmy. Druga odsłona to bramka Filipa Kosno, co powodowało że gospodarze musieli zaatakować. Trzeba przyznać że gracze Dariusza Jaskłowskiego zagrali naprawdę dobry mecz i gdyby mieli lepszą skuteczność, to wynik mógłby być inny. A tak po jednej z kontr Anonimowi strzelają drugą bramkę. Chwilę później Krystian Rytel strzela gola kontaktowego i mamy pasjonującą końcówkę, gdzie Arek Siwiński musiał kilka razy pokazać swoje umiejętności. Ostatecznie strzałem do pustej bramki w ostatniej minucie meczu Anonimowi pieczętują swój awans i spadek Białowieskiej.

Gracze Wiernego Służewca z utęsknieniem czekali chyba na koniec sezonu, bo tydzień temu wywiesili białą flagę a na mecz z Kar- Budem stawili się w pięciu, co nie zwiastowało korzystnego wyniku. Tym bardziej że goście do każdego meczu podchodzą na maksa i tym razem, choć nie mieli może tak licznego składu, to chcieli koniecznie zwyciężyć. Pierwsze dwanaście minut to dominacja gości i wynik 0:5. Kar- Bud wykorzystał przewagę jednego gracza i co chwila trwało ostrzeliwanie bramki Wiernego. Na szczęście dojechał kapitan gospodarzy i jeszcze przed przerwą udało się strzelić dwie bramki i zapowiadało to jakiekolwiek emocje w drugiej odsłonie. Po zmianie stron role się odwróciły. Wierny zaczął lepiej bronić i wykorzystywać błędy ukraińskich graczy. Na kilka minut przed końcem mamy remis i końcówka jest niezwykle emocjonująca. Trafia Kar-Bud, ale Wierny po raz kolejny remisuje i tak już zostaje do końca, wynik wydaje się sprawiedliwy.

Najciekawszy mecz drugiej lidze to spotkanie FC Melange i Tylko Zwycięstwo . Zespół braci Jałkowskich wygrywając miał drugą lokatę, bez oglądania się na rywali z Mixamatora. FC Melange chciał zakończyć sezon zwycięstwem. Początek to szybkie wymiany ciosów i w okolicach 10 minuty mamy remis 2:2. Ponieważ oba zespoły mają kilku klasowych graczy wiedzieliśmy że tutaj wynik będzie na styku i detale mogą decydować o końcowym sukcesie. Do przerwy na tablicy wyników bez zmian. Tylko Zwycięstwo miał optyczną przewagę, więcej strzelał, ale Melanż ma Bartka Jakubiela, najlepszego bramkarza drugiej ligi, który nie raz ratował kolegów z opresji. Po przerwie gra Melanżu siadła, jakoś widać było brak pomysłu na dobrą obronę Tylko Zwycięstwo, a w defensywie zaczęły pojawiać się błędy, które bezlitośnie wykorzystał najlepszy napastnik ligi Andrzej Morawski i strzelając dwie bramki zapewnił drużynie drugie miejsce w lidze.

To miał być jeden z najbardziej emocjonujących meczy tego weekendu na Grenady. Starcie dwóch solidnych ekip o mistrzostwo trzeciego poziomu. Scorpionsi musieli co najmniej zremisować, a Virtualni musieli wygrać, by myśleć o pierwszej lokacie. Pierwsza połowa to piłkarskie szachy, obie ekipy wiedziały jaka jest stawka meczu i dużą uwagę przywiązywały do gry obronnej, przez co nie oglądaliśmy za dużo czystych i klarownych sytuacji do strzelenia bramek. Jako pierwsi trafili gospodarze, ale Szymon Kolasa szybko wyrównał i mieliśmy remis do przerwy. Po przerwie Virtualni wiedzieli, że remis daje im drugą lokatę więc starali się racjonalnie atakować wiedząc, że Skorpionsi będą czyhać na kontry. Świetnie między słupkami spisywali się bramkarze. W końcówce drużyna Marka Giełczewskiego zaryzykowała i nadziała się na kontratak gospodarzy. Niestety minimalnie przegrywając ten mecz zajmuje ostatecznie trzecią lokatę. Scorpionsi zostali mistrzem trzeciej ligi. LTM ostatecznie zajmuje drugą lokatę, a Virtualne Ń musi się zadowolić brązowymi medalami . Brawo dla wszystkich 3 ekip za walkę w tym sezonie i emocje do ostatniej kolejki.

Gang z Kabat wiedząc że utrzymanie jest pewne, mógł na luzie podejść do ostatniego meczu z zdegradowanymi już dawno Niedzielnymi. Pierwsza połowa pokazała, że chłopaki z Kabat chcą zwycięstwem zakończyć sezon, a że podopieczni Marcina Aksamitowskiego nie mieli zmian, to można było przypuszczać, że ciężko przy takiej pogodzie jaka panowała w ten weekend na Grenady będzie im wytrzymać całe 50 minut meczu. Do przerwy mamy 3:1 dla gospodarzy. Po przerwie obraz gry był podobny, a że Gang wypracował sobie przewagę do przerwy, nie forsował już tak bardzo tempa i skutecznie dowiózł korzystny dla siebie wynik spotkania. 5:3 dla gospodarzy na zakończenie sezonu.

Mecz pomiędzy Diabła Trzeci Róg a Riversami był rywalizacją o utrzymanie w trzeciej lidze. Patrząc na formę wiosenną Riversów byliśmy pewni, że wystawią wszystko co najlepsze na ten mecz. Diabłom starczał remis do utrzymania, ale wiadomo że trzeba było myśleć o wygranej, gra na remis z reguły kończy się niepowodzeniem i trudno w tym wypadku podważać statystyki. Już początek pokazał, że ekipa Maćka Biernackiego nie będzie miała łatwo. Riversi z przodu posiadali Michała Ściborowskiego, który napędzał ataki, a w obronie silni fizycznie gracze tacy jak Leszek Parzniewski na za dużo napastnikom Diabłów nie pozwalali. Do przerwy mamy 1:3. Po przerwie gospodarze próbują zerwać się do ataków, ale tak doświadczona drużyna jak Riversi nie dali wyrwać sobie zwycięstwa i zachowują byt w trzeciej lidze. A Diabły spadają niestety do czwartej ligi.

 

IV LIGA

Radość przyzwyczaiła już nas że na mecze przychodzi w nielicznym składzie. Nie inaczej było i tym razem, gdzie pojawili się bez zmiennika. Mimo wszelkich przeciwności w tej rundzie, zespół Piotra Radelczyka chciał, choć w małym stopniu, zatrzeć złe wrażenie z tej rundy i pozytywnym akcentem zakończyć sezon w Lidze Fanów. W swoim ostatnim meczu trafili jednak na zespół FC Śmieci, który dla odmiany zalicza dobrą rundę rewanżową. I początek spotkania należał właśnie do gości, którzy szybko wychodzą na prowadzenie. Akcje Radości nie stwarzają większego zagrożenia, aż w końcu sprawy w swoje ręce, a właściwie nogi, wziął bramkarz Daniel Robert Janeczek. Rzucił sobie piłkę pod nogi, przeszedł większość boiska i mocnym strzałem pokonał swojego kolegę o fachu z drużyny przeciwnej. Do przerwy padł wynik 2-3. W przerwie zawodnicy Radości jeszcze bardziej się motywują, by odwrócić losy meczu. Po zmianie stron obie ekipy strzeliły już tylko po jednej bramce, ale to też duża zasługa bramkarzy, który ratują swoje zespoły w niejednej sytuacji. Mecz kończy się wynikiem 3-4, choć może remis byłby sprawiedliwszym wynikiem.

Gracze Piotra Obroślińskiego realne szanse na medale stracili w poprzedni weekend i chcieli pozytywnym akcentem zakończyć sezon. Wolska Ferajna jak zawsze licznie przybyła na mecz i chłopaki chcieli także pokazać dobry futbol. Początek meczu to przewaga gospodarzy którzy strzelili dwa gole i kontrolowali mecz. Dopiero pod koniec pierwszej połowy ADP zaczęło lepiej grać i efektem tego był gol kontaktowy do przerwy. Po zmianie stron szybko Nihooya strzela dwie bramki i powoduje to lekkie rozluźnienie w jego szeregach z czego korzystają goście. Dochodzą na wynik stykowy, głównie za sprawą Rafała Osińskiego, który haruje na całym boisku pokazując młodszym graczom przykład walki o wynik do końca. Ostatecznie nie udaje się wygrać, ale w drugiej połowie mieliśmy naprawdę dużo emocji.

Young Guns musiały wygrać, aby móc się cieszyć trzecią lokatą w lidze. NAF Genduś od dawna był w strefie spadkowej i chłopaki po prostu chcieli zagrać dobry mecz na koniec sezonu. Początkowo było trochę nerwowo jakby stawka paraliżowała ekipę Wojtka Jankowiaka. Do przerwy wynik brzmiał 2:1 i wynik ten był bardzo niezadowalający dla gospodarzy. Po przerwie sam kapitan Strzelb dał sygnał do ataku. W 29 minucie mamy bramkę na 3:1 i widać było większy luz w poczynaniach gospodarzy, co zaowocowało bardzo skuteczną końcówką, gdzie padały kolejne gole i po końcowym gwizdku można było otwierać szampany.

Nie za wiele można napisać o rywalizacji Augusto Penguins i Walking Dead. Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania nie było wiadomo czy Trupy zbiorą się na ten mecz, tymczasem znacznie większe problemy miały Pingwiny. Żeby rozegrać to spotkanie po „6" musieli wyjść na plac zawodnicy, którzy jeszcze borykają się z kontuzjami i nie byli w stanie za wiele pomóc zespołowi. Nie wróżyło to za dobrze drużynie Damiana Repke, zwłaszcza że wśród Trupów pojawili się kluczowi zawodnicy z wyjątkiem bramkarza. Sam mecz to festiwal strzelecki duetu Kulibski- Petylak, do czego już niejednokrotnie nas przyzwyczaili. Na uwagę zasługuje gol Dariusza Sztolcmana, gdzie z własnej połowy przelobował bramkarza Trupów, oraz obroniony przez bramkarza Pingwinów rzut karny. Gdyby nie to zapewne puściłby 20 bramek, a tak licznik zatrzymał się na 19. Walking Dead tym samym z przytupem kończy swój mistrzowski sezon.

Przewidywaliśmy że Truskawka na Torcie mając już pewne srebrne medale, może odpuścić ostatni mecz i stawialiśmy na zwycięstwo Alei Seksu i Biznesu. Nic bardziej mylnego. Mimo pewnych taktycznych roszad i tego, że tym razem między słupkami stanął Tomek Cymerman, a w polu zagrał Michał Mikołajczuk, Truskawka zagrała na swoim poziomie, a nasz typ możemy wrzucić do kosza. Jeszcze w pierwszej połowie Aleja mogła się postawić swoim rywalom, ale i tak przegrywała 0-2 , a dodatkowo przecież kilkukrotnie dobrymi interwencjami popisał się Hubert Węgierski. Druga połowa to już coraz większa przewaga gości, którzy coraz śmielej poczynali sobie w ofensywie, zdobywając kolejne bramki. Nie pomogła nawet obecność w zespole Alei Wojtka Żaka, który również był tego dnia bezradny wobec gry Truskawki.

Deportivo la Chickeno znając już wynik Young Guns, grało tylko o jak najlepszy wynik na zakończenie sezonu. Na pewno 4 miejsce to nie jest to, czego oczekiwali zawodnicy, jednak i taką lokatę trzeba przyjąć z szacunkiem, bo IV liga była naprawdę wyrównana. Sprzedawcy Marzeń od dłuższego czasu nie grali już o nic i samo to, że przyjechali na mecz, można uznać za sukces. Sukcesem nie można za to nazwać wyniku, jaki uzyskali w swojej ostatniej rywalizacji. Wynik 8-0 nie pozostawia złudzeń kto był w tym spotkaniu lepszy. Patryk Rejmiś po raz kolejny w tym sezonie zachowuje czyste konto, a do tego każdy z zawodników Deportivo, grający w polu w tym meczu, zaliczył bramkę lub asystę. Sprzedawcom Marzeń nie pozostaje nic innego jak reorganizacja drużyny i odbudowa w niższej lidze, a Deportivo na pewno w przyszłym sezonie będzie po raz kolejny bił się o czołowe lokaty.

 

V LIGA

Fatalni i Landtech rozpoczynali rywalizację w V lidze. Dla Fatalnych był to i tyle istotny mecz, że przy swoim zwycięstwie i potknięciu którejkolwiek drużyny z podium, skończyliby sezon na pudle. Landtech na swój ostatni występ przyszedł jedynie w 5 zawodników. I tu musimy pochwalić zespół Damiana Racławskiego za postawę fair play, bo mimo że bardzo zależało im na zwycięstwie, to zdecydowali się zagrać o jednego mniej, by gra była bardziej wyrównana. Początek spotkania to delikatna przewaga Fatalnych, co przekuwa się również na zdobycz bramkową i mamy prowadzenie gospodarzy 3-1. W drugiej połowie grający bez zmian zawodnicy LandTechu stopniowo opadają z sił, co wykorzystują ich rywale, punktując przeciwnika. Świetne zawody rozegrali Maciej Zarod i Kuba Kutyła, a mecz zakończył się wynikiem 10-2. Na tę chwilę to Fatalni byli mistrzami V ligi i teraz piłeczka była po stronie innych drużyn...

Między innymi Mikstury która od 3 tygodni czekała, aż w końcu przypieczętuje tytuł mistrzowski. Niby przysłowie mówi, że co się odwlecze to nie uciecze, ale przysłowie przysłowiem, a życie życiem. O ile porażki z czołowymi drużynami, Fatalnymi i Warszawskimi Dzikami można było jakoś wytłumaczyć, o tyle wydawało się że mecz z Alfą będzie tylko formalnością. Trzeba przyznać że ekipa Artura Jurka ambitnie podeszła do tego spotkania i nie zamierzała ułatwiać zadania gospodarzom. Alfa szybko zdobywa dwie bramki. Jednak w miarę przebiegu spotkania sytuacja odwraca się na korzyść Mikstury i na przerwę udaje im się schodzić przy stanie 4-3. Gra w drugiej połowie robi się coraz bardziej wyrównana, jednak przez większość drugiej części Mikstura wciąż jest na, wydaje się, bezpiecznym prowadzeniu. Kiedy wszyscy są przekonani że tutaj nie może już się nic złego stać, Alfie w końcówce udaje się zremisować! Dodatkowo zawodnicy obu drużyn zostają ukarani żółtą kartką. Stało się to, co teoretycznie nie miało prawa się wydarzyć. Nie dość że zespół braci Jochemskich nie zdobył mistrzostwa, to w dodatku mógł spaść nawet poza podium! Brawo dla Alfy za walkę do końca i ambitne podejście do rywalizacji. Takiego zachowania mogłoby się nauczyć wiele drużyn grających w Lidze Fanów!

Pojedynek Lituanicy i Blok Ekipy to był jeden z niewielu meczy, który w piątej lidze o niczym nie decydował, a obie drużyny chciały po prostu zakończyć pozytywnie ten sezon. Obie ekipy grały bez nominalnych bramkarzy, co dawało pole do popisu snajperom. Początek meczu to dobra gra Blok Ekipy okraszona prowadzeniem. Później nie działo się niestety za dobrze dla ekipy Krzyśka Balickiego. Najpierw kontuzji doznał obrońca który niefortunnie spadł na kolano. Potem czerwona kartka za faul taktyczny dla Bartłomieja Bryzka. Litwini w czasie przewagi strzelają cztery gole i do przerwy mamy 5:2. Po przerwie kolejny gracz Blok Ekipy doznaje kontuzji. Litwini zgadzają się, aby gracz który miał czerwoną kartkę po 10 minutach wszedł ponownie wobec tych nieszczęśliwych splotów sytuacji z kontuzjami. Co więcej tracą dwa gole właśnie po golu zawodnika który był ukarany czerwienią, ale ostatecznie wygrywają mecz 5:4

CompatibL już wiedział że nie uda im się przeskoczyć Alfy, co nie znaczyło że zawodnicy do tego meczu podeszli lekceważąco. Mimo że znaleźli się wśród 3 drużyn kończących sezon w czerwonej strefie musimy przyznać, że wykonali bardzo duży postęp w stosunku do swojej gry z jesieni i obecnie znacznie bliżej im do drużyn środka tabeli, niż zamykających ligową stawkę. Samo to, że od sąsiada w tabeli mają o 16 punktów więcej, a od swojego ostatniego rywala aż 22, mówi samo za siebie. Givova przystąpiła do meczu bez swoich wyróżniających się zawodników, Bartłomieja Rafała i Mateusza Niewiadomego, i widać było ich brak w grze Pogromców. Do przerwy CompatibL prowadził 5-0, ale prawdziwe strzelanie kontynuował w drugiej części. Givova nie miała zbyt dużo argumentów w tej rywalizacji, mecz w ich wykonaniu bardziej przypominał ich wcześniejsze występy z początków gry w lidze, niż ostatnie, gdzie udawało im się choć momentami nawiązywać równą walkę. Spotkanie kończy się wynikiem 16-0, a spory udział w tym mieli bracia Małek. Patrząc na ostatnią postawę CompatibL w przyszłym sezonie mogą powalczyć o znacznie wyższe lokaty.

Po meczach Fatalnych i Mikstury, wszystkie oczy osób zainteresowanych mistrzowskim bojem w V lidze zwróciły się ku Warszawskim Dzikom i Zakonowi Bonifratrów. Przed Dzikami otworzyła się duża szansa na mistrzostwo, ale też rywal był najbardziej wymagający ze wszystkich, z którymi mierzyli się pretendenci do triumfu w V lidze. Część zawodników Mikstury została na to spotkanie by kibicować i dodatkowo zmotywować braci Kurowickich i spółkę. Nam się wydaje że dodatkowa motywacja nie była potrzebna, bo Zakon od jakiegoś czasu jest w formie i sami zawodnicy czuli że 5 miejsce to nie jest szczyt ich możliwości. Mecz się rozpoczął i bardziej wyglądało na to, że to zespół Adama Artypowicza bije się o mistrzostwo. Była to drużyna lepsza i do przerwy prowadziła 1-3. Dziki czuły że mistrzostwo wymyka im się z rąk i w drugiej połowie zagrały już lepiej, odrabiały straty, lecz w tym pędzie za wynikiem zostali przez przeciwników skarceni, gdzie Bonifratrzy strzelają 5 bramkę i tym samym nie dość, że pozbawili zespół Mateusza Chramęgi mistrzostwa, to na dodatek w ostatecznym rozrachunku zrzucają ich z podium. Cieszył się Zakon, ale cieszyła się też Mikstura, Fatalni i Sparta, tak więc te drużyny mają spory dług u Bonifratrów.

Ostatnie słowo w V lidze należało zatem do Sparty i Co Gol Zmiana. Sparta początkowo nie mogła uwierzyć z remis Mikstury i szansę jaka się przed nimi pojawiła. Pytani czy już czują się mistrzami, podchodzili do tego z dystansem i szacunkiem do rywala, bo jak stwierdził ich kapitan, nie takie rzeczy się działy w futbolu, więc do meczu trzeba podejść w 100% skoncentrowanym. Było jednak widać że w pierwszych minutach presja i chyba zbyt duża motywacja plącze trochę nogi zawodnikom Sparty. Niby najprostsze zagrania nagle zaczęły być trudne, co więcej Co Gol Zmiana zaczynał w 5 zawodników, bo mocno spóźniony zawodnik nie dotarł na czas, mimo że sporo czasu sędzia czekał z rozpoczęciem spotkania. Do tego na samym początku spotkania żółtą kartkę dostał Paweł Górniak. Nawet przy tak sprzyjających okolicznościach zespół Michała Mamaja nie mógł strzelić bramki, co więcej lepsze sytuacje stworzyła sobie drużyna Co Gol Zmiana grając w osłabieniu! Dobrze jednak spisywał się bramkarz Adam Rakowski, nie raz i nie dwa, naprawiając błędy kolegów. Pierwsza połowa była nerwowa w wykonaniu Sparty i skończyła się skromnym prowadzeniem 0-2. Kwestią czasu było jednak kiedy goście złapią luz w grze i tak też było z każdą kolejną minutą. Kropkę nad i postawił kapitan Michał Mamaj, długo czekający na przełamanie w Lidze Fanów. Ale kto jak nie kapitan powinien przypieczętować mistrzostwo swojej drużyny? Gratulacje dla Sparty, bo to co zaprezentowali w rundzie rewanżowej, zasługuje na wielki szacunek.

 


Zapraszamy na nasz profil na Facebooku, gdzie regularnie zamieszczamy newsy, zdjęcia, czy inne ciekawostki z naszych rozgrywek - www.facebook.com/LigaFanow.6tki

 

dodaj komentarz

 
Wybierz kolejkę:
0 0

EKSTRAKLASA

Wybierz kolejkę:
2 1

I LIGA

Wybierz kolejkę:
1 1

II LIGA

Wybierz kolejkę:
4 0

III LIGA

Wybierz kolejkę:
0 0
Wybierz kolejkę:
5 1

Statystyki kolejki

     

    Ankieta

    Czy według Ciebie Reorganizacja Rozgrywek była dobrym pomysłem?
    Czy według Ciebie Reorganizacja Rozgrywek była dobrym pomysłem?
    Aby zagłosować musisz wybrać jedną z odpowiedzi