Wczytuję...

ZAGRAJ W LIDZE FANÓW!

Szukasz profesjonalnych rozgrywek piłkarskich dla amatorów ? Cenisz sobie rzetelność, fachowość i perfekcję ? To wszystko gwarantujemy Ci w Lidze Fanów!

ZGŁOSZENIE INDYWIDUALNE

Nie masz zespołu? Chciałbyś zagrać w Lidze Fanów? Uwielbiasz piłkę nożną? Wychodzimy naprzeciw waszym oczekiwaniom i proponujemy komfortowe rozwiązanie!

LIGA FANÓW NA INSTAGRAMIEE

Masz Instagram? Obserwuj nas i bądź na bieżąco! Zobacz co tam znajdziesz z życia Ligi Fanów.

ZMIANY NA FACEBOOKU!

Na facebooku doszło do dużych zmian. Jedną z ich konsekwencji może być to, że przestaniecie widzieć nasze posty. Sprawdźcie jak się do tego przygotować, aby być z LIGĄ FANÓW na bieżąco!…

ZAGRAJ W LIDZE FANÓW!
ZGŁOSZENIE INDYWIDUALNE
LIGA FANÓW NA INSTAGRAMIEE
ZMIANY NA FACEBOOKU!

PODSUMOWANIE SEZONU 18/19 - 4 LIGA!

27
Cze

Walka o mistrzostwo IV ligi trwała dosłownie do ostatniego gwizdka, a rywalizacja dwóch drużyn, które zdominowały ten poziom rozgrywkowy, towarzyszyła nam właściwie przez cały sezon. Ciekawa była też walka o najniższy stopień podium, o który ubiegało się kilka zespołów. Sama IV Liga była dość nieobliczalna, bo tu właściwie każdy mógł wygrać z każdym a prawie co kolejka byliśmy świadkami jakiejś sensacji. Parę drużyn przekonało się też, jak wiele może zmienić przerwa zimowa i że w Lidze Fanów jedna dobra czy zła runda w perspektywie całego sezonu może niewiele znaczyć. Zapraszamy tym razem na podsumowanie IV poziomu zaawansowania!

Mistrzem IV ligi została Aleja Seksu i Biznesu. Paradoksalnie zaczęli kiepsko, bo od porażki z FC Śmieci czyli zespołu... który zajął ostatnie miejsce. Były to jednak złe dobrego początki, bo Aleja zaimponowała serią 10 zwycięstw z rzędu, gdzie w większości meczów wygrywała pewnie, z kilkubramkową przewagą. Zwłaszcza dużą wagę miały zwycięstwa z bezpośrednimi rywalami do mistrzostwa czyli Lujwaffe i Miksturą, oraz Radością z którą mistrz wygrał jedynie 2-1. To dawało aż 5 pkt przewagi przed rewanżami. Wiosna w wykonaniu zespołu Kamila Waśkiewicza, była nieco gorsza, zdarzały się straty punktów z zespołami niżej notowanymi. W końcówce sezonu Aleja rozgrywała najważniejsze mecze. Na spotkanie z Miksturą część zawodników mocno się spóźniła, ale będąc już w pełnym składzie, udało im się zremisować. W meczu, który miał decydować o mistrzostwie, zremisowali z zespołem z Tarchomina i potyczka z NAF Genduś miała być tylko przypieczętowaniem tytułu, a tymczasem przed spadkiem na 2 miejsce Aleję uratowała... poprzeczka, bo właśnie w nią trafił zawodnik Gendusia w ostatniej akcji meczu. Rywalizacja z Lujami była naprawdę ciekawa, ale też widać było, że bez czołowych zawodników Aleja nie jest tą samą drużyną, przez co parę punktów wiosną pogubiła. Nie mniej jednak w większości meczów pokazywali swoją wyższość nad rywalami i triumfują w IV lidze.

Vice-mistrzem został zespół Lujwaffe Tarchomin. Luje z kolei, w przeciwieństwie do swojego głównego konkurenta, miał sporo meczów, które wygrywał niewielką różnicą 1-2 bramek, choć oczywiście również znalazłyby się mecze, w których deklasowali swoich rywali. To też świadczy o sile zespołu, że w tak wielu spotkaniach potrafi, przy wyniku na styku, dowieźć wynik do końca meczu, lub zadać decydujący cios. Zaczęli również nie najlepiej, bo od wysokiej porażki 1-9 z Zakonem, za którą odwdzięczyli się im w rundzie rewanżowej. Końcówka jesieni, w której zremisowali z Przypadkowymi Grajkami i przegrali bezpośredni mecz z Aleją, sprawiła, że przewaga rywala była dość spora. Mimo to udało się ją odrobić i Luje miały szanse, by zdobyć mistrzostwo w bezpośrednim starciu. Nie udało się, remis był korzystny dla Alei i pomimo, że zdobyli na przestrzeni całego sezonu tyle samo punktów, musieli uznać wyższość zespołu Kamila Waśkiewicza. Mimo wszystko jak na pierwszy sezon w Lidze Fanów, 2 miejsce jak i wyniki w trakcie całego sezonu, należy uznać za bardzo dobre.

Brązowe medale przypadły Miksturze, która nie popełniła błędu z poprzedniego sezonu i na ostatniej prostej nie dała się zrzucić poza podium. Mimo to przed sezonem sądziliśmy, że Mikstura powalczy z Aleją i Lujwaffe o mistrzostwo, zwłaszcza że ich szeregi wzmocniło dwóch zawodników grających w Ekstraklasie. Tyle tylko, że nie zawsze pojawiali się na spotkaniach. Gdy obaj byli na boisku było widać, że robią sporą różnicę na placu. Jednak nawet z nimi w składzie Mikstura nie dała rady na jesieni dwóm czołowym drużynom. Od porażki z Aleją coś się posypało w tej drużynie, czego kulminacją była porażka na koniec roku z Gendusiem. Runda wiosenna było o wiele lepsza i choć nadal mistrz i vice-mistrz okazał się poza zasięgiem, brak gubienia punktów z pozostałymi zespołami spowodował, że Mikstura wskoczyła na podium i nie zmieniła tego nawet porażka ze Spartą na koniec, bo wtedy mieli już pewne 3 miejsce. Z formą wystrzelił Patryk Zych, który na wiosnę miał spory udział w końcowym sukcesie. Potencjał był na pewno na więcej punktów, ale awans zdecydowanie należy uznać za sukces.

Tuż za podium uplasował się drugi z beniaminków, czyli Zakon Bonifratrów. Swoją drogą zespoły które awansowały z V ligi radziły sobie w tym sezonie dość dobrze. Początek był świetny, 2 mecze 25 bramek i nadzieja na grę o wysokie cele. Potem zwycięstwa były przeplatane porażkami, by w końcówce rundy jesiennej odnieść 3 zwycięstwa z rzędu i przezimować na najniższym stopniu podium. Runda rewanżowa nie zaczęła się zbyt dobrze, ale też terminarz nie był łaskawy dla Zakonników. Porażka z Miksturą, Lujawaffe i remis z Iglicą - po pierwszych 3 meczach za dużo powodów do optymizmu nie było. Tymczasem nadeszła seria 4 zwycięstw z rzędu, przerwana dopiero przez porażkę z Aleją. De facto kluczowym momentem sezonu był mecz z Przypadkowymi Grajkami w którym dość niespodziewanie Zakonnicy stracili punkty i właściwie tym remisem przekreślili swoje szanse na podium. Nie mniej jednak 4 miejsce też jest dobrym wynikiem, a do medali zabrakło naprawdę niewiele.

Piąte miejsce przypadło FC Radości. Można się zastanawiać czy ten zespół było stać na więcej, bo na niższą lokatę na pewno nie zasługuje. Z jednej strony w meczach z zespołami, które uplasowały się na podium, w przeciągu całego sezonu zdobyli jedynie 5 z 18 możliwych punktów, z drugiej w tych potyczkach nie byli chłopcami do bicia i przegrywali minimalnie. Nieco lepsze punktowanie z potentatami i pisalibyśmy o Radości w zupełnie inny sposób. Nie oznacza to, że z teoretycznie słabszymi zespołami też nie tracili punktów. Jeszcze na jesieni porażka z Przypadkowymi Grajkami czy Pingwinami sprawiła, że gdzieś parę punktów zespołowi Piotra Radelczyka uciekło i zabrakło ich w końcowym rozrachunku. Abstrahując od zdobyczy punktowych, Radość kojarzy nam się z dobrą, ofensywną grą i tym, że na ich meczach się nie nudziliśmy. Z resztą królem strzelców został właśnie zawodnik Radości. W tym sezonie mieli trochę pecha w starciu z mocnymi rywalami, ale w przyszłym sezonie z taką grą będą jednym z kandydatów do mistrzostwa.

Z jednej strony szóste miejsce Sparty można rozpatrywać w kategorii sukcesu, z drugiej, gdzieś tam w zawodnikach tej ekipy może być pewien niedosyt. Pierwsza runda była dobra w wykonaniu zespołu Krzyśka Nałęcza, jednak w parę razy punkty za łatwo pouciekały w meczach, w których powinni zgarnąć pełną pulę. Gdyby w 3 spotkaniach zamiast dzielić się punktami zdobyliby komplet, kończyli by jesień na podium. Gdyby poprawili parę mankamentów, mogliby spokojnie bić o awans. Jest tylko jedno ale. Kontuzje. Te nie omijały Sparty i na wiosnę nie zobaczyliśmy paru kluczowych zawodników z jesieni, przez co o lepszy wynik było znacznie trudniej. Początek rewanżów nie był zbyt dobry, w 6 meczach udało się zdobyć jedynie 4 punkty. Później przyszedł czas małego oddechu i wygrane w Przypadkowymi Grajkami i Gendusiem. Czerwiec upłynął pod znakiem upałów, co dla drużyny grającej bez zmian było morderstwem, stąd też i wyniki dalekie od oczekiwań. Na osłodę w ostatnim meczu udało się pokonać Miksturę. Wydaje się, że bardziej niż z przeciwnikiem, w tym sezonie Sparta przegrała z kontuzjami.

Mogłoby się wydawać, że dla Augusto Penguins będzie to sezon przełomowy. Co prawda startu zbyt dobrego nie mieli jeżeli chodzi o zdobycz punktową, bo w 6 meczach uciułali jedynie 4 punkty, ale trzeba zaznaczyć, że porażki jakie doznali w tym okresie były dość minimalne. Przegrana jedną czy dwoma bramkami z zespołami, które zajęły czołowe miejsca wstydu nie przynosi. Druga część rundy jesiennej była już dużo lepsza i w 5 spotkaniach w 4 przypadkach schodzili z boiska jako zwycięzcy, co zaowocowało 7 miejscem w tabeli. Początek rundy rewanżowej był imponujący, bo zaczęło się od wysokiej wygranej z Przypadkowymi Grajkami i remisem ze Spartą, gdzie Pingwiny straciły bramkę dosłownie z ostatniej sekundzie. W podobnych okolicznościach wypuścili zwycięstwo z Iglicą Warszawa. Na wiosnę 2 zwycięstwa i 2 remisy to nie jest wynik, który powala na kolana, nie mniej jednak czasem brakowało po prostu zgrania i skuteczności. Coś o tym może powiedzieć Maciek Zarod, który w ostatnim meczu przegrał koronę króla strzelców. Jak się dowiedzieliśmy po ostatnim meczu, to był ostatni sezon pod szyldem Augusto Penguins, ale zawodników tej drużyny na pewno jeszcze zobaczymy w przyszłych rozgrywkach.

Ósme miejsce dla Melodramatu. Nie wiemy czy jesienią było Melo, ale na pewno był dramat jeżeli chodzi o frekwencje. Początek w lidze nawet był niezły, 4 punkty w 3 meczach złym wynikiem nie jest, ale potem przyszło pasmo porażek. Melodramat miał problem ze składem, czasem nie potrafił zagrać dwóch dobrych połów, przez co ostatecznie przegrywał. Raz zagrał dobre zawody, raz nie wyglądało to za ciekawie. Takie wahanie formy sprawiło, że jesień kończyli w strefie spadkowej. W przerwie miedzy rundami grali w jednej z zimowych lig i w rundzie rewanżowej byli od razu w rytmie meczowym. Kilku kontuzjowanych zawodników zaleczyło swoje urazy i wiosną oglądaliśmy zupełnie inną drużynę. Passa 4 zwycięstw z rzędu robiła wrażenie, zwłaszcza że wyniki były dość wysokie, a skutecznością popisywał się Piotr Bors. Co wystarczyło na zespoły z dolnej części tabeli, niekoniecznie podziałało na ekipy z topu. Wiosną z górnej szóstki udało się jedynie wygrać na inaugurację ze Spartą. Trzeba jednak oddać, że z Lujwaffe Melodramat zagrał jeden z lepszych meczów. Po kiepskiej jesieni utrzymanie zdaje się być sukcesem, a w przyszłym sezonie z takim składem może uda się powalczyć o górną połówkę IV ligi.

Spadku uniknął też NAF Genduś. Pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi na myśl o tej drużynie, to ich kapitan – Michał Ochocki. Na pewno jest to wyróżniająca się postać, jednak z powodu kontuzji przez część sezonu jego koledzy musieli sobie radzić bez niego. Paradoksalnie, po części wyszło to im na dobre, bo odpowiedzialność za wyniki musieli wziąć na swoje barki inni, dzięki czemu, gdy Michał wrócił na boisko, Genduś stał się groźniejszą ekipą. Co prawda wyniki na to nie wskazują, ale było parę spotkań w których NAF prezentował się naprawdę dobrze, wygrali z Miksturą, zremisowali ze Spartą i Radością, więc czasem udało się urwać punkty potentatowi. Nawet w ostatnim meczu z Aleją grali jak równy z równym i o mały włos nie pozbawili Alei mistrzostwa. Tak więc chyba wynik jaki osiągnęli w tym sezonie można uznać za znacznie gorszy niż wyglądała gra.

10 miejsce przypadło KS Iglicy Warszawa. Zadania nie mieli za łatwego, bo zastąpili w rozgrywkach Fatalnych, którzy wycofali się z rywalizacji. Niby boisko nie gra, ale ta ekipa zupełnie inaczej wyglądała na Picassa, a zupełnie inaczej na Grendy. W ciągu całej rundy z meczów, które zagrali na Grenady nie wygrali ani jednego spotkania, ale za to popisali się charakterem. W dwóch spotkaniach wrócili z dalekiej podróży i z wydawałoby się przegranych meczów, udało się w ostatnich minutach czy wręcz sekundach osiągnąć remis. Znacznie lepiej szło im na Białołęce gdzie m.in. ograli Aleję Seksu i Biznesu czy Radość. Gdyby brać pod uwagę jedynie wyniki z rundy wiosennej, Iglica znalazłaby się tuż za podium i to pokazuję, że tę drużynę stać na walkę o najwyższe cele. Ta runda miała być dla chłopaków przetarciem i sądzimy, że w przyszłym sezonie nieźle namieszają w lidze.

Do V ligi spadają Przypadkowe Grajki. Jak stwierdził sam kapitan drużyna formowała się na zasadzie, że kolega przyprowadził kolegę i tak powstała drużyna, której nazwa na pewno przypadkowa nie jest. W pierwszej części sezonu udało się wygrać z Radością i zremisować z Lujwaffe, co na pewno było sporym osiągnięciem. Po rundzie jesiennej zajmowali 8 miejsce i na pewno liczyli, że wiosna będzie jeszcze lepsza. Tymczasem już w pierwszym rewanżowym meczu przyszedł zimny prysznic i wysoka porażka z Pingwinami. Potem sensacyjne zwycięstwo z Aleją Seksu i Biznesu i... seria porażek. Wydawało się, że wygrana z liderem da wiatru w żagle Grajkom, a tymczasem do końca sezonu udało się jedynie zremisować z Zakonem, przy czym de facto pozbawili wtedy Zakonników podium i awansu. Jednak żeby być uczciwym trzeba dodać, że większość meczów nie była jednostronna, a Przypadkowe Grajki nie byli chłopcami do bicia. Oczywiście zdarzały się wysokie porażki, ale w większości schodzili pokonani po zaciętych bojach. Trochę więcej szczęścia i utrzymanie stałoby się faktem.

Najgorzej z całej IV ligi zaprezentowały się FC Śmieci. A początek był przecież tak obiecujący, bo zaczęło się od wygranej z Aleją. Potem przyszło pasmo porażek, przerwane jedynie z zamykającymi zestawienie Fatalnymi. Z początku te porażki nie były wysokie i można było liczyć, że los w końcu się odmieni, ale było wręcz odwrotnie. Przegrane były coraz wyraźniejsze, ale Śmieci się nie poddali. Przystąpili do drugiej rundy, tyle że terminarza nie mieli za łatwego , bo w większości na początku mierzyli się z zespołem z góry tabeli. Udało się co prawda wygrać z Przypadkowymi Grajkami, co dało jeszcze nadzieje na podgonienie rywali. Jednak potem kolejne kontuzje na tyle przetrzebiły skład Śmieci, że Ci w ciągu rundy byli zmuszeni oddać trzykrotnie walkowera. Jednak gdy udawało im się zebrać chociaż pięciu do gry, stawiali się na boisku niezależnie od tego, że mogą przegrać wysoko. Mamy nadzieje że w V lidze pójdzie im lepiej, bo mają w swoim składzie paru ciekawych zawodników, ale koniecznie trzeba poszukać wzmocnień/uzupełnień przed nowym sezonem.

Królem strzelców w dość niecodziennych okolicznościach został Daniel Makus z FC Radość. W ostatnim meczu wyprzedził on w bezpośrednim pojedynku z Maćka Zaroda (Fatalni/Augusto Penguins). Na trzecim miejscu w klasyfikacji strzelców uplasował się Sebastian Żółkowski z Alei Seksu i Biznesu, ale ten zawodnik nie miał sobie równych w klasyfikacji SuperStar pozostawiając daleko w tyle resztę stawki. Najlepszym bramkarzem został Aleks Janicki z zespołu Lujwaffe Tarchomin pozostając właściwie bezkonkurencyjny na ten pozycji. Wśród asystentów nie miał sobie równych Patryk Zych który 32 asysty zanotował w... jednej rundzie. Zapewne gdyby grał od początku zgarnąłby też najlepszego Kanadyjczyka, ale to trofeum wpadło w ręce Sebastiana Żółkowskiego, który wyprzedził Mateusza Rozkresa z Augusto Penguins i Marcina Stachacza z Zakonu Bonifratrów. Aż trzech zawodników było wybieranych sześciokrotnie do TOP 6 i decyzją organizatorów tytuł MVP IV ligi trafia w ręce Kacpra Puchalskiego z Alei Seksu i Biznesu.

 

PODSUMOWANIE SEZONU 18/19 - 4 LIGA!

dodaj komentarz

 
Wybierz kolejkę:
2 2

EKSTRAKLASA

Kolejka 1
Wybierz kolejkę:
0 0

LIGA 1

Kolejka 1
Wybierz kolejkę:
0 0

LIGA 2A

Kolejka 1
Wybierz kolejkę:
0 0

LIGA 2B

Kolejka 1
Wybierz kolejkę:
0 0

LIGA 3A

Kolejka 1
Wybierz kolejkę:
0 0

LIGA 3B

Kolejka 1
Wybierz kolejkę:
0 0

LIGA 4A

Kolejka 1
Wybierz kolejkę:
0 0

LIGA 4B

Kolejka 1
Wybierz kolejkę:
0 0

LIGA 5A

Kolejka 1

Statystyki kolejki

     

    Ankieta

    Czy według Ciebie Reorganizacja Rozgrywek była dobrym pomysłem?
    Czy według Ciebie Reorganizacja Rozgrywek była dobrym pomysłem?
    Aby zagłosować musisz wybrać jedną z odpowiedzi