Wczytuję...

WARSAW CUP !

Zagraj w 3 edycji Warsaw CUP - Turniej Noworoczny 2019. Gwarantujemy mnóstwo atrakcji, rywalizację na najwyższym poziomie i doskonałą oprawę zawodów. Sprawdź szczegóły!

ZMIANY NA FACEBOOKU!

Na facebooku doszło do dużych zmian. Jedną z ich konsekwencji może być to, że przestaniecie widzieć nasze posty. Sprawdźcie jak się do tego przygotować, aby być z LIGĄ FANÓW na bieżąco!…

LIGA FANÓW TV - POWIADOMIENIA…

Masz Telefon, Tablet i aktywne konto Google ? Sprawdź jak łatwo skonfigurować powiadomienia dla materiałów Video z kanału Liga Fanów TV.

ZGŁOSZENIE INDYWIDUALNE

Nie masz zespołu? Chciałbyś zagrać w Lidze Fanów? Uwielbiasz piłkę nożną? Wychodzimy naprzeciw waszym oczekiwaniom i proponujemy komfortowe rozwiązanie!

WARSAW CUP !
ZMIANY NA FACEBOOKU!
LIGA FANÓW TV - POWIADOMIENIA NA YOUTUBE
ZGŁOSZENIE INDYWIDUALNE

WYSOKIE ZWYCIĘSTWO WAR. FERAJNY I YOUNG GUNS!

04
Paź

Wydawało nam się, że po dłuższej przerwie związanej z wakacjami, przyjdzie nam trochę poczekać na dobre i emocjonujące mecze w Lidze Fanów. Ale znów przyjemnie nas zaskoczyliście! Zarówno poziom sportowy, jak i dramaturgia spotkań były na najwyższym poziomie i boimy się myśleć, co będzie dalej. A kto tym razem spisał się najlepiej? Zapraszamy do cotygodniowego raportu z boiska.

WYSOKIE ZWYCIĘSTWO WAR. FERAJNY I YOUNG GUNS!

EKSTRAKLASA

Zapowiadaliśmy starcie FC Górki z Turem Ochota jako pojedynek Dawida z Goliatem. Pierwsze 35 minut meczu i wynik 6:0 dla gości niejako ten scenariusz spełniał. Gospodarze próbowali atakować ,ale robili to tak niedokładnie ,że ekipa z Ochoty wykorzystywała wszystkie prezenty ,które otrzymywała od przeciwników. Nic nie zapowiadało tutaj jakichkolwiek emocji. Tur wyglądał bardzo dobrze, choć widać było że nowi zawodnicy jeszcze poznają się na boisku. Na 15 minut przed końcem meczu zaczyna się robić ciekawie. Gra Górki jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczyna się zazębiać i pada gol za golem. Na minutę przed końcem mamy tylko jedną bramkę przewagi dla faworytów i gdyby Norbert Ciok wykorzystał w ostatniej akcji meczu doskonałą sytuację byłby remis. Niestety Górka przegrywa, ale szacun za emocje i walkę do końca. Tur natomiast na inaugurację zafundował sobie triller w końcówce, który tym razem skończył się dla niego happy endem.

Starcie zespołu Lider z Ukrainy i FC Kebavita gdzie grają zawodnicy kilku narodowości zapowiadał się niezwykle ciekawie. Obawialiśmy się ,że może się powtórzyć sytuacja z pierwszej kolejki, gdzie posypały się żółte i czerwone kartki, ale nasze obawy na szczęście się nie sprawdziły. Mecz był czysty i nikt kary indywidualnej nie dostał ,co nie oznacza, że nie było twardej, męskiej walki na boisku. Pierwsza połowa na remis. Szybkie tempo meczu powodowało, że oglądaliśmy sporo akcji z jednej i z drugiej strony, a bramkarze mieli sporo pracy. Po przerwie nadal mieliśmy otwarty mecz. Widać że oba zespoły postawiły na ofensywę, a większe doświadczenie graczy Buraka Goncuoglu zadecydowało, że goście w końcowym rozrachunku wygrali to spotkanie. Gospodarze zagrali bardzo dobrze i mamy nadzieję że to da im impuls do walki o pierwsze punkty w lidze.

Mniej emocji niż się spodziewaliśmy mieliśmy w starciu GS Zabrodziaczka z Moczymordami. Początek meczu to rzut karny dla gości, niewykorzystany przez Mateusza Komorowskiego, który fatalnie strzelił prosto w bramkarza. Na szczęście nie miało to większych konsekwencji, bo po kilku minutach po rzucie wolnym mamy prowadzenie dla graczy z Mokotowa. Do przerwy padły jeszcze dwa gole i widać było że wydrzeć choćby punkt w tym meczu dla ekipy Marcina Pazia będzie bardzo ciężko. Po przerwie mamy kolejne trafienia dla Moczymord , bezapelacyjne zwycięstwo i komplet punktów po 2 meczach. Trzeba przyznać że w znakomitej formie byli obaj bramkarze, którzy zaliczyli po kilka spektakularnych interwencji. Honorowe trafienie dla GSu zaliczył Adrian Dąbrowski i jedyne pocieszenie dla gospodarzy jest takie, że gra wyglądała lepiej niż wynik końcowy, ale chyba to marne pocieszenie.

Debiutujący w lidze FC Wilanów na pierwszy mecz stawił się w wąskim składzie i byliśmy ciekawi jak zaprezentuje się z mającym spore aspiracje w tym sezonie Anonymmous. Już początek starcia zapowiadał wynik na styku i o tym kto wygra mogły decydować detale. Pierwsza połowa obfitowała w dużą ilość bramek. Lepszą skuteczność mieli gospodarze i to oni prowadzili do przerwy. Zmorą gości był duet Polakowski - Idzikowski który był nie do zatrzymania. Po przerwie i męskiej rozmowie w szeregach Maćka Miękiny Anonimowi zaczęli odrabiać straty. Dwoił się i troił Michał Głębocki , ale doświadczona w bojach ekipa Macieja Pawlickiego dowiozła korzystny dla siebie wynik. Na pewno brak kilku graczy ,którzy mieli podnieść jakość gry gości przełożyła się na tą porażkę i na pewno w starciach z Turem czy Moczymordami trzeba zadbać o to by się pojawili. Wilanów natomiast ma kilku klasowych zawodników, których zabrakło w ten weekend i jeżeli pojawią się na następnych meczach to kto wie czy ta ekipa nie będzie jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa.

Ostatnim meczem w ekstraklasie był mecz East Windu z Mocno Wolą. Goście na ten mecz tak jak pisaliśmy nie mieli wielu kluczowych graczy, co miało wpływ na przebieg tego meczu. East Wind praktycznie w podstawowym składzie. Taktyka gości na ten mecz była prosta, ustawić szyki obronne i czekać na kontry. Wiadomo przy tylu brakach kadrowych otwarta gra mogła mieć katastrofalne skutki i wynik do przerwy 0:0 wcale nas nie dziwił. Po przerwie Mocno trzymała się do pierwszej strzelonej przez East Wind bramki. Niefortunnie w jednej z akcji interweniował Piotr Parol i wpakował piłkę do własnej bramki. Kolejne trafienia były kwestią czasu przy opadających z sił graczach Rafała Jagóry. Skończyło się 6:1, a jedyną bramkę dla Woli zdobył Adrian Cuch ,który po indywidualnej akcji założył siatkę rywalowi i pokonał Damiana Kaczmarczyka. East Wind skutecznie zrewanżował się za Puchar Lata ,a my mamy nadzieję że na wiosnę mecz tych drużyn zobaczymy w najmocniejszych składach po obu stronach.

 

I LIGA

Pierwszym meczem I ligi było spotkanie Junaka i Saskiej Kępy. Jak do tej pory ich mecze były dość wyrównane, choć lepszy bilans ma drużyna Korneliusza Troszczyńskiego. Początek spotkania był dość niemrawy, gra była szarpana, a składnych akcji było jak na lekarstwo. Prowadzenie objął Junak choć wydawało się że to Saska jest bliższa strzelenia bramki. Stracony gol podział mobilizująco i goście aplikują przeciwnikom trzy bramki. W końcówce pierwszej połowy Junakowi udaje się zmniejszyć straty na 2-3. Po przerwie bardzo ładną klepką popisali się zawodnicy Saskiej podwyższając prowadzenie. Szybka odpowiedź Junaka daje nadzieje na walkę o punkty. Te nadzieje chyba zniknęły w momencie w którym Przemek Bloch fauluje od tyłu napastnika Saskiej, za co zostaje ukarany czerwoną kartką. Gra przez 10 minut o jednego mniej nie pomogła w osiągnięciu dobrego rezultatu. Saska wygrywa 4-8 i odbija sobie porażkę z pierwszej kolejki.

Bulbez Bemowo zaczął sezon od starcia z beniaminkiem Tylko Zwycięstwo, który choć przegrała z Hiszpanami to zostawiła po sobie dobre wrażenie. Pierwsza połowa pokazała jednak jaka jest różnica między pierwszą, a drugą ligą. TZ praktycznie nie powąchał piłki, a Bulbez grając z Osą skutecznie zmuszał ekipę braci Jałkowskich do biegania za piłką. Druga połowa dawała nadzieję na odwrócenie wyniku spotkania po golu kontaktowym Andrzeja Morawskiego. Po chwili goście mają akcję na remis, ale bramkarz Bulbezu świetnie wyłuskuje piłkę spod nóg napastnika. Po chwili idzie kontra, po której mamy trzeciego gola dla gospodarzy. W końcówce dwa trafienia dla ekipy Michała Rychlika i mamy pewny triumf i trzy punkty. Widać było ze nowi gracze Bulbezu dają jakość na boisku, czy to stałe wzmocnienia dowiemy się na przestrzeni kilku kolejek. TZ ma za sobą ciężki kalendarz na starcie, ale wierzymy że w następnych kolejkach chłopaki zdobędą pierwsze punkty w lidze.

W kolejnym spotkaniu zmierzyli się dobrzy znajomi z poprzedniego sezonu FC Melange i Mixamator. Zespół Kamila Marciniaka na pewno chciał się zrewanżować za porażkę 8-0 w poprzednim sezonie, więc na mecz przybył w niemal optymalnym składzie. Już w pierwszych sekundach FC Melange mógł wyjść na prowadzenie. Po przejęciu piłki na środku boiska, napastnik gospodarzy przegrał pojedynek sam na sam z Grzegorzem Augustyniakiem. Później znacznie więcej pracy miał Bartosz Jakubiel, ale spisywał się bardzo dobrze. Nie uchronił jednak swojej drużyny przed stratą bramki. Obrońcy Melanżu zgubili krycie i Rafał Olkowski strzelił pierwszą bramkę w meczu. Wyrównał Łukasz Słowik, po świetnej centrze Kamila Sadowskiego. Nie pozostało mu nic innego jak skierować piłkę do siatki. Wciąż jednak brakowało Melanżowi skuteczności. Bramkę na wagę 3 pkt zdobył Krzysiek Niewierkiewicz, strzałem z ostrego kąta. Mimo że Mixamator grał w osłabieniu w ostatnich minutach spotkania, nie udało mu się choćby wyrównać. Komplet punktów trafia w ręce Michała Fijołka i spółki.

Hiszpanie na inaugurację ograli Tylko Zwycięstwo a w drugiej kolejce zmierzyli się z kolejnym beniaminkiem Drunk Teamem. Gospodarze wyszli na mecz bez nominalnego bramkarza. Swój talent na bramce sprawdzał ten ,który zazwyczaj strzelał dużo bramek czyli Piotr Zygiel. Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego pogromu jaki się dokonał. Oglądaliśmy wyrównany mecz, trwała wymiana ciosów i wynik 3:4 do przerwy zwiastował emocje do końcowego gwizdka. Niestety początek drugiej połowy i czerwona kartka za zagranie ręką za polem karnym bramkarza Drunk Teamu spowodowała że Hiszpanie rozpoczęli ostre strzelanie na bramkę rywali. Łukasz Walo i spółka walczyli ,ale na tym poziomie gra przez 10 minut w osłabieniu zabiła ten mecz. Ostatecznie Hiszpanie zaaplikowali swoim przeciwnikom siedem bramek nie tracąc żadnej i pewnie zgarnęli komplet punktów.

 

II LIGA

W drugiej lidze rywalizację rozpoczął zespół Złączonych i Virtualnego Ń. Ci pierwsi przyjechali w aż 10 osób co jak na tę drużynę jest wynikiem imponującym. I poniekąd wydaje nam się że to też w jakimś stopniu przyczyniło się do wygranej. Przydałby się jeszcze etatowy bramkarz, bo Kuba Domrzalski pewnie lepiej się czuje grając w polu, choć miał kilka niezłych interwencji, ale też przytrafiły mu się kiksy . Mecz rozpoczął się dla gospodarzy wręcz idealnie. W środku boiska już w 1 minucie Łukasz Wasiak przejął piłkę i pokonał bramkarza rywali. Na odpowiedź nie czekaliśmy długo, choć bardziej bramka została podarowana przez bramkarza Złączonych. Ponownie na prowadzenie wyprowadził gospodarzy Łukasz Wasiak mocnym strzałem z dystansu. Później byliśmy świadkami istnej kanonady, bramki padały dosłownie w przeciągu minuty, w tym padł gol samobójczy. W drugiej połowie Złączeni utrzymywali bezpieczną przewagę i zasłużenie zgarnęli 3 pkt. W drużynie gości jak zwykle wyróżniał się Szymon Kolasa, ale to było tego dnia zdecydowanie za mało.

Niemałe problemy ze skompletowaniem składu miał w ten weekend ALPAN. Przez dłuższy czas groziła im gra jedynie w 5, ale ostatecznie udało się zebrać ludzi na mecz. Mimo wszystko wyglądało to na zebraną na szybko ekipę w porównaniu do zespołu Niezłomnych. Ukraińcy spragnieni gry, w końcu pauzowali w pierwszej kolejce, stawili się w swoim najlepszym zestawieniu, prezentując przy okazji swoją nową gwiazdę – Siergieja Kovala. Był on najjaśniejszą postacią swojej drużyny. Bawił się piłką i nie raz nie dwa ośmieszał zawodników ALPANa. 10:2 to i jak mały wymiar kary, gdyby nie bramkarz to pewnie skończyło by się dużo, dużo więcej. Jeszcze jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale podobała nam się gra Niezłomnych i coś czujemy że mogą zakręcić się w tym sezonie koło pudła. Drużyna Rafała Dębskiego musi się wziąć w garść i w przyszłości lepiej się zbierać na meczach, bo przy takim podejściu może na stałe zadomowić się w strefie spadkowej.

Dla Wiernego Służewca był to najczarniejszy dzień w historii tej drużyny. Jeszcze nigdy nie przegrali tak wysoko i co może być pocieszeniem, raczej taki wynik już się nie powtórzy. Warszawska Ferajna pokazała chyba tego dnia wszystko co ma najlepsze i sprowadziła na Picassa wszystkie swoje największe gwiazdy. Na pewno trzeba wyróżnić w ekipie gości 4 zawodników : Kacper Michaluk, Wiktor Kozłowski, Łukasz Niedźwiedź i Krzysztof Szurgot. Widać że to młodzi lecz doświadczeni zawodnicy i mając ich na boisku Warszawska Ferajna będzie bardzo groźna. Wynik mógłby wskazywać że gospodarze grali o jednego zawodnika mniej. Nic z tych rzeczy, choć trzeba przyznać że nie było wielu kluczowych zawodników. Wątpimy jednak by i oni pomogli wygrać ten mecz. Goście na pewno będą groźną ekipą w II lidze. Drużyna Michała Odowskiego musi się wziąć w garść, bo jeżeli jej najważniejsi zawodnicy wciąż będą mieli inne zajęcia niż przyjazd na mecz to Wierny może z hukiem spaść do III ligi i to zaliczając po drodze kolejne bolesne oklepy.

Riversi zagrali dobry pierwszy mecz ,ale przegrali ,z kolei Old Eagles Koło wygrał choć jak się okazuje ze słabym Wiernym Służewcem. Już początek starcia pokazał że będzie to mecz walki bo jedni i drudzy chcieli tutaj zdobyć punkty. Lepiej w spotkanie weszli gospodarze prowadzili już 3:0 , ale tuż przed przerwą Orzełki potrafiły złapać kontakt i na drugą połowę wychodziły ze stratą jednej bramki. Świetne zawody rozgrywał Michał Ściborowski, który niewątpliwie w trudnych momentach starał się brać grę na siebie. Goście starali się jak mogli ,lecz nie zdołali zremisować tego meczu i w ostatecznym rozrachunku ulegli jednym trafieniem. Po meczu czuli trochę niedosyt i nie pomogła nawet piękna bramka golkipera Orzełków Sebastiana Nowakowskiego. Doświadczenie i rutyna gospodarzy pozwoliła im zgarnąć komplet punktów

Tempa nie zwalnia LTM Warsaw. Najpierw na inaugurację odprawił z kwitkiem Laga Takę, teraz nie dał szans Gangowi z Kabat. Co więcej w obu meczach po stronie bramek zdobytych widnieje dwucyfrowa liczba. A przecież jeszcze w poprzednim sezonie spotkania pomiędzy obiema ekipami były bardzo zacięte. Właściwie przez całe spotkanie zwycięstwo drużyny Irka Webera nie podlegało dyskusji, ale nie ma czemu się dziwić. Obecnie w LTMie poziom w drużynie jest tak wyrównany, że czasem ciężko wytypować najlepszego zawodnika, bo każdy jest w bardzo dobrej formie. Każdy broni, asysty i bramki rozkładają się po równo na kilku zawodników. Z taką grą LTM nie powinien mieć problemów z awansem, a ponad to wyrasta na faworyta do mistrzostwa. Świetnie w bramce spisywał się Andrzej Gronosz. Kilka jego interwencji było na bardzo wysokim poziomie i w dużej mierze dzięki niemu goście strzelili tylko jedną bramkę. Gang po niezłym starcie w sezonie teraz zaprezentował się naprawdę przeciętnie, ale może po prostu mieli gorszy dzień.

Pewnie nie tak wyobrażała sobie Laga Taka pierwszych meczów w II lidze. Najpierw wysoka porażka ze wspomnianym wyżej LTM-em teraz przegrana z Joga Bonito. Do tego do meczu przystępuje bez swojego kapitana i podstawowego bramkarza Radka Małeckiego. W bramce z konieczności musi stanąć zawodnik z pola i to nam podpowiada że przed gośćmi było niełatwe zadanie. Joga Bonito podobała nam się już w pierwszym meczu ze Złączonymi. Widać że chłopaki potrafią grać w piłkę, co więcej widać w tej drużynie powtarzalność, bo drugi raz wygrali w stosunku 9-3. Głównymi architektami tej wiktorii byli Artur Markiewicz i Mateusz Hnatio którzy raz za razem rozmontowują obronę Lagi, strzelając gola za golem. Szkoda że Laga nie miała w składzie samych Kacprów Duczyńskich bo może wówczas nawiązała by walkę ze swoim przeciwnikiem. Kacper strzelił wszystkie 3 bramki, ale samemu meczu się nie wygra...

 

III LIGA

2 serię spotkań zaczęliśmy od spotkania Deportivo la Chickeno - IJaToSzanuję. Mimo wczesnej pory, drużyny nieźle się prezentowały i mecz mógł się podobać. Prowadzenie uzyskali goście po rykoszecie, który zmylił bramkarza. Wyrównał po indywidualnej akcji Konrad Szkopiński, ale na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Przy stanie 1-2 Deportivo przycisnęło przeciwnika, miał przewagę, ale dobrze między słupkami prezentował się Marcin Letki. W przeciwieństwie do swojego przeciwnika po drugiej stronie, który był dość elektryczny w swoim debiucie, miał problemy z wprowadzeniem piłki. Po jednym z takich błędów I Ja To Szanuję podwyższyło prowadzenie na 1-3. W defensywach drużyn wkradł się mały chaos. Strata piłki we własnym polu karnym sprawia że goście schodzą na przerwę przy stanie 2-3. Druga połowa to ciągłe ataki Deportivo które wręcz w pewnym momencie oblegało bramkę przeciwników. Tak jak wspomnieliśmy wcześniej dobrze bronił Marcin Letki, ale nawet on nie był w stanie wszystkiego wyjąć i w końcówce prowadziła już drużyna Mateusza Tarnowskiego. Błąd w obronie sprawia że obrońca gospodarzy zagrywa ręką w polu karnym i nie pozostaje nic innego jak zagwizdać „jedenastkę". Ta zostaje pewnie wykorzystana i mecz kończy się podziałem punktów.

Kto myślał że NiHooYa będzie chłopcami do bicia w III lidze, może swoje przemyślenia wrzucić do kosza. Była to zupełnie inna drużyna niż ta którą widzieliśmy w poprzednim meczu. Trzeba przyznać że Piotr Obrośliński dość szybko postawił drużynę na nogi po przedsezonowym rozłamie. Mimo że drużyna jest w przebudowie wyglądała o wiele lepiej niż u przeciwników, którzy też na nowo montują ekipę. W Eleganckich Chłopakach widzieliśmy sporo nowych twarzy w tym Marcina Pazia z GS Zabrodziaczek, który szuka formy na niższym szczeblu. Mimo to był najlepszym zawodnikiem w swojej drużynie, strzelił 3 bramki i widać było u niego wyższą kulturę gry. Rzucał się w oczy brak zgrania i zrozumienia między zawodnikami Eleganckich. Mimo dużej ambicji było to za mało na NiHooYa które wygrywa pewnie 9-3 i mamy nadzieję że wraca na właściwe tory. Eleganckim nie pozostaje nic innego jak dać sobie czas na dotarcie się zawodników, a wtedy i wyniki przyjdą.

W poprzednim sezonie ADP Wolska Ferajna zremisowała z Truskawką na Torcie 1-1. Ta strata punktów poniekąd przyczyniła się do braku mistrzostwa w IV lidze u ekipy Tomka Cymermana. Były więc rachunki do wyrównania. Obie drużyny stawiły się w mocnych składach co zwiastowało bardzo dobry mecz. Pierwsza połowa kończy się wynikiem 0-1 po dobrze wykończonej kontrze Truskawki. W drugiej ADP dążyła do wyrównania, jednak dobra gra obronna przeciwnika to uniemożliwiła, co więcej udało się podwyższyć prowadzenie na 0-3. Kluczową akcją meczu była czerwona kartka dla bramkarza ADP Kamila Jagiełły przy stanie 1-3. Do końca spotkania Wolska Ferajna musiała grać w osłabieniu i w takich okolicznościach ciężko było myśleć o choćby 1 punkcie. Na otarcie łez Rafał Osiński strzela bramkę na 2-4, ale nic więcej nie dało się z tego spotkania wycisnąć. Truskawka wzięła w pełni odwet za poprzednie spotkanie.

O tym meczu pisaliśmy już w artykule plusy i minusy i był to mecz z gatunku takich jakie chcemy oglądać jak najczęściej. Zarówno Walking Dead jak i Diabła Trzeci Róg chciały koniecznie wygrać, co spowodowało, że mieliśmy otwarty mecz z wieloma zwrotami wyniku. Pierwsza połowa to świetna gra gości i zasłużenie to oni prowadzili do przerwy. Po zmianie stron trwała zażarta walka i trochę wzajemnych uszczypliwości nie szczędzili sobie liderzy obu obozów Maciek Biernacki i Krzysiek Kulibski. Ciśnienia nie wytrzymał ten pierwszy i po faulu od tyłu dostał żółtą kartkę a że była to druga to w konsekwencji czerwoną czym osłabił swoją drużynę. Trupy w tym czasie gry w przewadze prowadziły ale do końca pozostały 3 minuty. Gdy siły się wyrównały Diabły wyrównują niemalże w ostatniej akcji meczu. Sędzia pozwala ustawić piłkę na środku boiska do piłki dochodzi Krzysiek Kulibski i wiedząc że sędzia zaraz zakończy mecz strzela z połowy boiska i ku radości gospodarzy a smutku gości piłka ląduje w siatce. Wynik 7:6 nie wymaga to dalszego komentarza!

Co jak co, ale o frekwencje na meczach FC Po Nalewce nie musimy się obawiać. Ekipa Łukasza Gaby przyszła na starcie z Narodowym Śródmieściem praktycznie całym swoim składem. Gospodarze mieli kadrę dużo mniejszą, ale solidną. Po inauguracji drużyny Marka Szklennika myśleliśmy że w końcu jej kapitan zebrał ekipę która będzie walczyła o wyższe cele. Zespół został odmłodzony, jest kim grać. W końcu pokonała też Walking Dead który słabą drużyną nie jest, ale zimny prysznic przyszedł już w 2 kolejce. Tego dnia na boisku brylował Konrad Bińczyk którego nikt nie był w stanie zatrzymać. Końcowy wynik 1-8 to i tak najniższy wymiar kary dla Narodowego Śródmieścia, bo gdyby nie forma bramkarza mogłoby być o wiele, wiele więcej. Nie przez przypadek Marek Jarczewski został doceniony przez kapitana FC Po Nalewce.

Nie chcemy już dobijać Niedzielnych, bo to nie pierwszy raz w historii kiedy dostają srogie baty, ale w poprzednich meczach przynajmniej strzelali honorową bramkę. A tutaj porażka 18-0- szok! Bo chyba aż takiej wysokiej porażki nikt się nie spodziewał. Co prawda brakowało Artura Jaszczaka i Michała Karasia odpowiedzialnych za konstruowanie akcji ofensywnych, ale nie oszukujmy się. I oni we dwóch za wiele by tutaj nie zdziałali. Young Guns po prostu przejechały się po drużynie Marcina Aksamitowskiego jak walec. Co akcja to bramka. Jeżeli chodzi o Niedzielnych to lepiej spuścić na ich grę w tym meczu zasłonę milczenia, sami dobrze wiedzą jak się zaprezentowali. Młode Strzelby natomiast nie miały litości. Nie odpuścili przeciwnikom i każdy kto spojrzy na ich wyniki musi mieć sporo respektu. Mamy tylko nadzieję że zawodnicy nie wystrzelali się do końca i coś tam mają jeszcze w zanadrzu na kolejne mecze. Warto też zauważyć że bramki rozłożyły się dość równomiernie na zawodników, nikt nie był łasy na gole i jeden drugiemu podawał.

 

IV LIGA

Melodramat dobrze wszedł w mecz z NAF Gendusiem. Już w 2 minucie po indywidualnej akcji Bartosz Figat wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Późnej mieliśmy akcje z jednej i z drugiej strony, jednak albo dobrze interweniowali bramkarze, albo piłka przelatywała najczęściej nad poprzeczką. Do przerwy nikt więcej nie znalazł drogi do bramki i wynik brzmiał 1-0. W drugiej połowie zaznaczała się coraz większa przewaga Melodramatu. Sporo pracy miał bramkarz Gendusia, Adam Królak, który całkiem zasłużenie został wybrany najlepszym zawodnikiem swojej drużyny. Widać że w Gendusiu brak jest Michała Ochockiego, bo nawet jeśli jego koledzy stwarzają sobie dogodne sytuacje nie mają takiego instynktu strzeleckiego jak Michał. Oby jak najszybciej wrócił do zdrowia.

O Miłoszu Majewskim i Lujwaffe Tarchomin pisaliśmy już w plusach kolejki. W meczu z FC Radość Miłosz już w pierwszej połowie ustrzelił hat-tricka , a jego drużyna znacznie przeważała. Ekipa Piotra Radelczyka raczej nie stworzyła groźnej sytuacji, za to sporo pracy miał Daniel Robert Janeczek – bramkarz Radości. Do 15 minuty interweniował bez zarzutu, jednak w tej minucie przytrafił mu się błąd który kosztował go utratę bramki. Zaś przy pozostałych trafieniach nie miał za dużo do powiedzenia. Przy stanie 4-0 gra Radości się odmieniła. To oni przejęli inicjatywę i ruszyli w pogoń za rywalem. Udało się dojść Lujwaffe na 4-3, ale już zabrakło czasu by wywalczyć choćby punkt.

Mniej emocji mieliśmy w starciu Alei Seksu i Biznesu z Przypadkowymi Grajkami. Goście są nową drużyną w Lidze Fanów, ale zadebiutowali dopiero w 2 kolejce. Właściwie ciężko nam ocenić ich grę po jednym spotkaniu, nie wyglądali źle na tle swojego rywala, ale też nie zachwycili swoją grą. Być może potrzebują jeszcze trochę czasu na rozkręcenie. Aleja Seksu była w tym spotkaniu drużyną lepszą, stwarzała więcej sytuacji bramkowych co przełożyło się również na zdobyte gole. Do przerwy padł wynik 2-0. Po zmianie stron debiutancką bramkę dla Przypadkowych Grajków zdobył Krzysztof Falkowski. To tylko zmotywowało Aleję i Sebastiana Żółkowskiego. Sebastian wziął się do roboty i zdobył 2 bramki i asystował przy kolejnym trafieniu niejako rozstrzygając to spotkanie. 3 punkty trafiają do gości, ale musimy przyznać że obie ekipy czeka ciężka jesień.

Mecz Mikstury i FC Śmieci to był bez wątpienia hit IV ligi. Mikstura zaprezentowała swoje nowe koszulki z logiem sponsora w barwach Borusii Dortmund. Widać że to dobrze i prężnie zarządzana drużyna, co zwiastuje jej sporo sukcesów. A jak przebiegał sam mecz? W pierwszych 5 minutach gospodarze obejmują prowadzenie. FC Śmieci cisną przeciwnika głównie za sprawą Rafała Jewdokimowa i jeszcze w pierwszej połowie wyrównują. Strzelanie w drugiej połowie rozpoczynają goście. Niestety z placu gry z kontuzją musi zejść Rafał, a do Mikstury dołącza Damian Patoka który de facto rozstrzyga mecz strzelając w końcówce 2 bramki. Niesamowity pech FC Śmieci, którzy wygraną mieli na wyciągnięcie ręki. Ale tak to już bywa że niektóre sytuacje potrafią obrócić o 180 stopni przebieg spotkania. Mamy tylko nadzieję że kontuzja Rafała nie jest groźna i za tydzień będzie w 100% gotowy do gry.

Sparta patrząc na to jak prezentuje się na starcie rozgrywek była niewątpliwie faworytem w pojedynku z Augusto Penguins. Pierwsza połowa wskazywała że tak właśnie się stanie i trzy punkty pojadą na Pragę. Do przerwy mamy skromne prowadzenie gości. Po przerwie gra się wyrównuje i gospodarze ani myślą odpuszczać oponentowi. Świetnie bronią bramkarze co powoduje że do końca wynik pozostaje nierozstrzygnięty. Wydaje się że w tak wyrównanym meczu kluczowy może być okres gry w przewadze Sparty. Nic z tego Pingwiny bronią się świetnie i po końcowym gwizdku mamy remis według nas jak najbardziej sprawiedliwy.

Fatalni na mecz przybyli w 5-ciu choć jeszcze o godzinie 12:00 było ich tylu że mogliby wystawić nawet dwa składy. Dziwna sprawa i mamy nadzieje że taka wpadka im się już nie przytrafi. Zakon Bonifratrów w składzie ze swoimi najlepszymi zawodnikami postanawia wyjść z przeciwnikiem 5 na 5. Wiemy że niektórzy uważają że nie powinno tak się robić, bo to wina przeciwnika że nie potrafił się zebrać, nie ma też takiego obowiązku. By jednak takie gesty szanujemy, zwłaszcza że zdarzało się nie raz że drużyna zdejmuje zawodnika, bo ktoś wcześniej postąpił wobec nich tak samo. Mimo wszystko czy to grając 5 na 5 czy 6 na 5 wynik i tak był dwucyfrowy. Do przerwy padł wynik 0-7 a po przerwie brzmiał już 1-16. I tak jest to łagodny wymiar kary jaka powinna spotkać Fatalnych. Trzeba przyznać że w minioną niedziele drużyny niesamowicie rozstrzelały się na Picassa, a przecież boiska są właściwie takie same.

 

V LIGA

Zarówno Orły Zabraniecka jak i Pogromcy Poprzeczek po wysokich porażkach jakich doznały na inaugurację, dość szybko miały szanse na rehabilitację. Są to drużyny o podobnym potencjale, choć trzeba przyznać że lepiej przynajmniej na początku wyglądali Pogromcy. Widać że grają w naszej lidze już od roku i wydaje się że to był klucz do zwycięstwa nad Orłami. Dobre zawody rozegrał Mateusz Niewiadomy. Swoją grą zyskał nie tylko w naszych oczach, ale i u przeciwników którzy wybrali go najlepszym zawodnikiem spotkania. Jest to też pierwszy zawodnik Pogromców który został wybrany do 6 kolejki. Sam mecz był dość zaciekły o czym może świadczyć tylko jednobramkowe zwycięstwo i 2 żółte karki pokazane po meczu. Pogromcy jakoś przetrwali ataki Orłów i ostatecznie wygrali. Po meczu cieszyli się jak dzieci i musimy przyznać że dla takich chwil warto grać w piłkę.

Landtech nie ma najlepszego terminarza na początku sezonu. Najpierw mierzył się, z wydaje się niezłą, ekipą ADP II, teraz przyszło im się mierzyć z Furduncio Brasil. W swoim debiucie Brazylijczycy pokazali nam dobrą piłkę, sporo dobrego humoru i przyjemną muzykę. Wszystko to zaprezentowali ponownie, choć tak łatwo jak tydzień wcześniej nie mieli. Landtech zagrał bez swojego nominalnego bramkarza i rękawice musiał założyć kapitan Michał Kucharski. Mecz zaczął się dobrze dla gospodarzy, którzy objęli prowadzenie 1-0. Odpowiedź przeciwników był dość szybka, do tego później goście dokładają kolejną bramkę i mamy 1-2. W takich sytuacjach Landtech może liczyć na niezawodnego Davida Mally który mocnym strzałem pod poprzeczkę daje remis 2-2. Niestety przez nieuwagę i błędy w obronie na przerwę drużyny schodzą jednak przy stanie 2-4 dla Furduncio. Landtech jak to ma w swoim zwyczaju nie poddaje się i próbuje odwrócić losy meczu, ale udaje im się strzelić tylko jedną bramkę, na którą trafieniem odpowiedział Eduardo Silva. Drużyna Michała Kucharskiego musi jeszcze poczekać na pierwsze punkty, natomiast Brazylijczycy przekonali się że nie będą mieli tak łatwo w tej lidze, jak mogli sądzić po pierwszym meczu.

Spotkanie pomiędzy CompatibL a FC Alfą było jednym z lepszych spotkań na poziomie V ligi. Jak do tej pory w historii spotkań obie drużyny zaliczyły po jednej wygranej. W ostatnim starciu górą byli Białorusini, po wyrównanym meczu. W minioną niedzielę mieliśmy istną powtórkę z rozrywki. Obie ekipy grały od drugą wygraną i naprawdę zależało im na zwycięstwie. W ekipie gospodarzy wyróżniał się ten Tomasz Małek który naprawdę rozgrywał i dogrywał swoim kolegom piłki na centymetry. Głównie to dzięki temu że CompatibL miał w swoim składzie takiego zawodnika wygrali to starcie. Alfa przyjechała na to spotkanie ze sporą liczbą zawodników, ale być może było ich za dużo i gra nie była tak płynna. Goście jeszcze przy stanie 5:3 strzelają bramkę na 5:4, ale jest już za mało czasu aby dogonić rywala i ekipa Artura Jurka przegrywa.

FC Tartak na meczu pojawił się w sile 12 zawodników, patrząc na to że ich kadra liczy 14 osób wyglądało to naprawdę nieźle, a przy 7 zawodnikach Green Teamu wyglądało to wręcz obiecująco. Początek meczu był dość wyrównany, okazje pojawiały się z jednej i drugiej strony. Obie drużyny solidarnie strzeliły po jednej bramce i na przerwę schodziły przy stanie 1-1. Działo się za to sporo po przerwie. Na prowadzenie wychodzi Green Team, potem strzela sobie samobója na 2-2. Po ładnej akcji znów prowadzenie obejmuje Tartak, by następnie obrońca zagrał ręką w polu karnym i sędziemu nie pozostaje nic innego jak wskazać na wapno. Pewny strzał i mamy 3-3. Co jak co, ale wymiana uprzejmości pomiędzy drużynami skończyła się, gdy Tartak strzelił bramkę na 4—3. Na nic zdały się już ataki Green Teamu i 3 pkt padają łupem Drwali.

W ostatnim meczu ADP Wolska Ferajna II nie dała szans Polskiemu Drewnu. Wynik otworzył 2 szybkimi bramkami Mateusz Nejman. Druga drużyna ADP grała dobrze piłką, wymieniali szybkie podania, byli szybsi i bardziej wybiegani. Do przerwy udało się objąć wysokie prowadzenie i pierwszą część spotkania wygrali 6-1 w tym wykorzystali również rzut karny. Po przerwie wdało się nieco rozluźnienia w szeregach ADP stąd kolejna bramka dla drużyny Pawła Górniaka. Ten gol jak zimny prysznic dla gospodarzy, którzy ponownie zabrali się do strzelania bramek. Ostatecznie skończyło się wynikiem 12-2. W końcówce już nieco bawili się z przeciwnikiem, ale też trzeba przyznać że mogli sobie przy takim wyniku na pozwolić na chwile nonszalancji.

 


Zapraszamy na nasz profil na Facebooku, gdzie regularnie zamieszczamy newsy, zdjęcia, czy inne ciekawostki z naszych rozgrywek - www.facebook.com/LigaFanow.6tki

dodaj komentarz

 
Wybierz kolejkę:
7 0

EKSTRAKLASA

Kolejka 9
Wybierz kolejkę:
5 1

I LIGA

Kolejka 9
Wybierz kolejkę:
5 1

II LIGA

Kolejka 20
Wybierz kolejkę:
1 0

III LIGA

Kolejka 20
Wybierz kolejkę:
2 2

IV LIGA

Kolejka 20
Wybierz kolejkę:
4 0

V LIGA

Kolejka 20

Statystyki kolejki

     

    Ankieta

    Czy według Ciebie Reorganizacja Rozgrywek była dobrym pomysłem?
    Czy według Ciebie Reorganizacja Rozgrywek była dobrym pomysłem?
    Aby zagłosować musisz wybrać jedną z odpowiedzi